Zakupy dla kota

Czasem napada mnie jakiś dziwny szał i kupię coś Herkulesowi. Nie chodzi oczywiście o karmę czy żwirek, ale o jakiś gadżet, który wg producentów i mojego oszołomionego umysłu ma sprawić kotu nieopisaną radość, a pani przynieść wdzięczność i dozgonną miłość obdarowanego. I oczywiście zawsze kończy się tak samo, czyli chwilowym zainteresowaniem i wiecznym olaniem. I ten przypadek nie różnił się niczym innym od pozostałych, a kupiłam mu, jak mi się wydawało, świetny domek w kształcie tulipana, z mięciutką podusią w środku. Kot wszedł do niego RAZ, i to tylko dlatego, że stał na stole. Gdy wylądował na podłodze, przestał być ciekawym zjawiskiem dla kota. Został przekazany w inne kocie łapki, które swoją drogą też nie wykazują zbytniego zainteresowania obiektem…

Reklamy

Kartony

Kartony to niekończąca się opowieść w świecie kotów, choć muszę przyznać, że Herkules do za małych kartonów się nie pcha. Omiecie tylko wymownie wzrokiem i ewentualnie może go roznieść w drobny mak. Poniższe zdjęcia to nie jest reklama ani product placement, chyba że za produkt uznamy kota, a umieszczony jest, wiadomo gdzie…

Balkon

IMG_20140829_174716

W poprzednim mieszkaniu mieliśmy balkon – królestwo kota i nasze przekleństwo. Kotu nie przeszkadzała ani niska temperatura, ani wczesna pora. Potrafił cały dzień siedzieć na parapecie i się nadzierać, byśmy wypuścili go na balkon, co nie było łatwą sprawą nawet wówczas, gdy balkon był zabezpieczony. Herkules bowiem to urodzony uciekinier, z łatwością wspinał się po pergolach i siatce zabezpieczającej, więc za każdym razem ktoś musiał z nim na tym balkonie być. No i mieliście kiedyś otwarte drzwi balkonowe cały dzień, gdy na dworze jest zero stopni?